Newest Posts

NAUKA BAWIENIA SIĘ KAŻDĄ ZABAWKĄ

Trwało to kilka miesięcy, nim Dariusz nauczył się tak wiele. Teraz jego nauczycielka i matka, powtarzająca w domu te nauki, chwaliły go tylko co drugi raz, gdy ułożył nakładankę lub przepchał kulkę lub fo­remkę przez otwór. Potem pochwała następowała co trzeci raz i tak dalej. Doszedł na koniec do momentu, w którym zabawa stała się sama w sobie nagrodą . Ponieważ lubił hałas, więc wydaje się, że z trzech zabawek, na których uczono go bawić się, najbardziej atrakcyjną i ulubioną będzie ta, która powoduje hałas. Dariusz jest dość typowym dzieckiem, które nie zdradza zaintereso­wania zwykłymi zabawkami, choć jego energia i aktywność wydawały się groźniejsze niż to było w rzeczywistości. Metody stosowane przez nauczycielkę są odpowiednie dla większości dzieci; dobiera się niewiele zabawek na odpowednim poziomie, stosuje się nagrody, i stopniowo się je likwiduje, powraca się do poprzednich zabawek, a wszystko po to, by nauczyć dziecko umiejętności bawienia się każdą zabawką.

JĘZYK PISANY

Niektóre dzieci z wielkim trudem uczą się rozumieć i używać języka znaków i gestów. Jeśli dziecko jest ciężko upośledzone, najlepszą alter­natywą jest wtedy nauka języka obrazkowego. Jeżeli upośledzenie jest mniejszego stopnia, można spróbować nauczyć je języka pisanego. Tak zdecydowano postąpić z Andrzejkiem. Jego nauczycielka wie- działa już, że chłopiec, aczkolwiek głuchy i sprawiający trudności -wychowawcze, jest pod względem umysłowym tylko lekko opóźnio­ny w rozwoju. Wiedziała też, że lubił brać udział w lekcjach, znał alfabet, a jeśli położyło się przed nim kartkę z napisanym wyra­jem, chętnie go naśladował układając samodzielnie litery. 

BEZ NORM CZASOWYCH

Zwracałam już uwagę, że zanim przejdziemy w nauce do następnego pojęcia, dziecko powinno dokładnie zrozumieć i zapamiętać poprzednie słowo. Co to oznacza dokładnie? Oznacza to, że raz nauczywszy się, nie zapomni go już i nie będzie myliło z innymi wyrażeniami. Nie kto inny, lecz właśnie osoba ucząca musi zadecydować, czy można już uznać ten etap nauki za zakończony. Niestety, nikt nie jest w stanie podać nawet przybliżonych norm czasowych na naukę jednego słowa — dzieci zbyt różnią się między sobą pod względem sprawności w opano­wywaniu sztuki rozumienia mowy.

PRZY NAUCE DALSZYCH SŁÓW

Gdy po pewnym czasie Aluś udo­skonali swoją zdolność rozumienia mowy (zakładamy, że nie ma kło­potów ze słuchem), będzie można go uczyć rozróżniania słów podobnie brzmiących, zaczynając od przykładów łatwiejszych, a kończąc na sło­wach prawie identycznych (np. najpierw „kubek” — „ołówek”, potem „kubek” — „tubka”, na koniec „kubek” — kurek”). Podobnie postępuje się przy nauce dalszych słów. Andrzej nauczy się też przymiotników, podając na żądanie żółtą albo czerwoną piłkę, kubek duży lub mały. Gdy chłopiec nauczy się pewnej liczby słów, i będzie miał też dobrze opanowane rozumienie poleceń: „połóż”, „daj”, zapoznamy go z przyimkami w poleceniach o takiej konstrukcji, jak: „połóż klocek na krześle” albo „włóż klocek do pudełka”.

SKUPIENIE UWAGI NA WYKONYWANEJ CZYNNOŚCI

Niech to będzie najpierw sekunda, potem dwie, trzy itd. Nagrodę możemy przestać zawieszać na wysokości oczu w momencie, gdy na wydane polecenie dziecko od razu patrzy nam w oczy, a nie — najpierw na nagrodę. W podobny sposób uczymy skupienia uwagi na wykonywanej pracy na hasło: „Patrz, co robisz”, z tym że wówczas obiektem, na który kierujemy wzrok dziecka, jest leżąca przed nim „praca”.Dziecko należy też uczyć innych poleceń, jeśli są one pożyteczne dla niego (np. „załóż płaszczyk”, albo „przynieś szczotkę do włosów”). Ważne jest, że nawet dziecko, które zna tylko kilka poleceń, sprawia na oto­czeniu wrażenie znacznie bardziej odpowiedzialnej i reagującej osoby, niż dziecko, które wymaga ustawicznego fizycznego kierowania nim. Choćby z tego powodu nie powinno się nigdy zaniedbywać prób nau­czenia wykonywania poleceń.